Marcowe spotkanie DKK
14 marca odbyło się kolejne spotkanie DKK w Bibliotece w Starym Miescie. Przedmiotem dyskusji była książka „Lód i woda, woda i lód” Majgull Axelsson. To powieść wielowątkowa, poruszająca temat relacji rodzinnych. Bliscy sobie ludzie nie okazują nawzajem żadnych ciepłych uczuć. Ich relacje są niezwykle trudne i pogmatwane.
Książka została oceniona pozytywnie, większości osób się podobała. Uczestnicy spotkania stwierdzili, że książka wywołuje wiele emocji i trudno się od niej oderwać, ale też jest przejmująco smutna i depresyjna. Docenili klimat powieści (akcja częściowo rozgrywa się na lodołamaczu) oraz psychologiczną głębię bohaterów.
Polecamy i zachęcamy do przeczytania recenzji!
Kolejne spotkanie DKK odbędzie się 18 kwietnia. Podzielimy się na nim wrażeniami z lektury książki „Jak mieć w życiu frajdę” rozmowy Kasi Stoparczyk.
Majgull Axelsson „Lód i woda, woda i lód”
Autorka książki zaskoczyła mnie wielowarstwową i wielowątkową analizą następstw zaginięcia człowieka. Nieznane dla większości z nas uczucie, gdy nie wiemy co się stało z ukochaną osobą i nic nie możemy na to poradzić, jest dojmujące.
Proces radzenia sobie z traumą, pokazany na przestrzeni lat, przez bliskich Björna, zdolnego, uczuciowego nastolatka, który nagle staje się idolem dziewcząt w Szwecji i który po incydencie podczas koncertu znika, jest głównym motywem powieści.
Piętno, które jego zniknięcie odciska na życiu: Inez - matki zastępczej, Elsie – matki biologicznej (siostry bliźniaczki), kuzynki Susanne, opiekuna i wuja Birgera, dziewczyny Evy oraz członków zespołu, jest znacząca na tyle, że wpływa na cale późniejsze ich życie.
Chcemy wierzyć, że czas leczy rany, lecz łatwiej by było, gdyby istniał grób, na którym można złożyć kwiaty, zamknąć rozdział.
Czy lodołamacz Odyn, na pokładzie którego dzieje się akcja współczesnych zdarzeń jest symbolem „nowej drogi”, rozbicia schematów, nadania nowego oblicza przyszłości bohaterów, którzy jeszcze żyją, „mają prawo być”?
Tytuł „lód i woda, woda i lód” to widok z dziobu statku, podczas rejsu badawczego, gdzie Susanne, dojrzała już pisarka, wspomina całe swoje życie, próbując rozwikłać zagadkę dziwnych przedmiotów pozostawianych w jej kajucie przez nieznanego sprawcę.
Tytuł także symbolizuje naturę dwóch sióstr bliźniaczek, podobnych do siebie, lecz jakże innych. Doświadczone przez los, choć nie zdające sobie sprawy z tego co przeszła druga.
Książka skłania do refleksji, podnosząc także wiele aktualnych tematów związanych ze stanem naszej przyrody, naszego postrzegania świata, naszej kondycji psychicznej. Jest rodzajem remedium. Wskazuje drogę, sposób radzenia sobie z własnymi demonami, niewiarą we własne siły.
Polecam, choć to niełatwa lektura. Warto.
DKK Anna Błaszkowska
Recenzja książki Majgull Axelsson pt. „Lód i woda, woda i lód”
Wydawnictwo W.A.B. mile kojarzę z serią powieści kryminalnych Aleksandry Marininy o analityczce milicyjnej – major Anastazji Kamieńskiej. Tym razem mam w ręku książkę ze znakiem Serii z Miotłą. Jest to seria poświęcona twórczości kobiet. Nie jest to jedyna seria tego wydawnictwa, istniejącego na polskim rynku wydawniczym od 1991 roku. W 2001 roku powstała seria Don Kichot i Sancho Pansa – przybliżająca polskim czytelnikom współczesnych pisarzy europejskich. W obu tych seriach wydano utwory znanej szwedzkiej pisarki Majgull Axelsson. Jej powieść ”Lód i woda, woda i lód” z roku 2008 otrzymała taką samą oprawę plastyczną jak i cztery jeszcze inne udostępnione przez to wydawnictwo. Okładki do ww. książek zaprojektowała Joanna Szachowska – Tarkowska. Artystka mówi o sobie na portalu Onet Kobieta: „Miałam sklepy wnętrzarskie, tworzyłam kolekcję szalonych tapet ściennych, byłam stylistką jedzenia dla poczytnych pism, ilustratorką na amerykańskim rynku edytoriali, a po pierwszej diagnozie przeszłam na weganizm i otworzyłam z córką restaurację Veg Deli.” Taka pełna energii plastyczka wykreowała okładkę, kojarząca się z surowym ascetyzmem, z zastygnięciem w smutku czy melancholii. Na turkusowym tle okładki znajdują się dwie kobiety o wydłużonej twarzy. Ich oblicza z pełnymi ustami i wyeksponowanymi białym kolorem smutnymi oczami przywodzą na myśl podłużne afrykańskie maski, zakładane na twarz podczas różnych rytuałów. Półotwarte oczy kobiet przywodzą na myśl postawę życiową, którą można by streścić dwoma słowami: spokój i cierpliwość. Czy takie są bohaterki powieści? W centrum uwagi czytelnika są siostry bliźniaczki – Inez i Elsie. Wbrew potocznemu wyobrażeniu są to siostry, które pragną przede wszystkim odseparować się od siebie. Ich koleje losy też są inne niż potoczne stereotypy sielskiej siostrzanej relacji. Pisarka prezentuje ich rodzinny krąg i ich problemy w oparciu o usadzenie zdarzeń na zabiegu inwersji czasowej fabuły. W czasie teraźniejszym fikcji literackiej zdarzenia toczą się podczas rejsu statkiem badawczym „Odyn”, zmierzającym ku biegunowi północnemu. Tu i teraz Susanne przeżywa chwile grozy związane z rozwikłaniem zagadki tajemniczego ktosia, który wbrew jej woli zaznacza swoją neurotyczną obecność w kajucie kobiety. Natomiast całą przeszłość rodziny bliźniaczek czytelnik poznaje z introspekcji różnych postaci. Jest ich wiele. Wszystkie jednak są związane z bliźniaczkami Trzeba oddać Majgull Axelsson, że lata dziennikarskiej pracy uczyniły ją pisarką wrażliwą na dostrzeganie spraw, o których głośno się nie mówi. Dzięki temu powieść jest niezwykle intrygująca i zachęcająca do osobistych rozliczeń, dotyczących własnej rodziny. Jaka jest zatem powieściowa rodzina? Zimna matka bliźniaczek, Inez – kochająca mocniej syna siostry niż własną córkę, Elsie – skrywająca imię ojca niechcianego syna, niekochany przez matkę Bjorne, który wbrew roli nastoletniego idola kończy samobójstwem, nastolatka Eva, która z żelazną konsekwencją chce mieć u boku kogoś sławnego, rozgoryczony rozwodnik Anders, rozliczający swoje 30 – letnie małżeństwo, niekochany mąż Birger, samotna Susanne. Pisarka buduje kreacje ludzi w różnym wieku: nastolatków, dorosłych, starzejących się ludzi. Robi to niezwykle przekonująco. Koncentruje się jednak na przygnębiającej stronie ich życia. Zostawia jednak domyślności czytelnika pytanie: „Dlaczego właśnie tak potoczyły się losy powieściowych postaci? Dlaczego Inez bardziej kocha syna swojej siostry? Dlaczego nieudane małżeństwo z Birgerem oddala ją od córki, matki, siostry? Czy Inez trafia do szpitala psychiatrycznego, gdyż powoli neurastenia, a może schizofrenia ogarnia ją całkowicie? A może to chwilowy kryzys po zaginięciu lub domniemanym samobójstwie ukochanego Bjorna?” Pytań mogłabym zapisać więcej. Nie wiem też, czy jest to wynik zamierzonej pisarskiej strategii czy efekt decyzji, że świat wewnętrzny człowieka jest trudny do rozpoznania. Natomiast wiem na pewno, że aura powieści jest przygnębiająca. W związku z tym gratuluję ilustratorce pomysłu na okładkę. Stała się ona dla mnie kluczem interpretacyjnym. Po przeczytaniu utworu sądzę, że dwie twarze z obwoluty zastygły nie – w aurze spokoju i cierpliwości, lecz - w smutku, w samotności, w rezygnacji. Przy czym mogę z przekonaniem powiedzieć, że jestem zadowolona z poznania powieści „Lód i woda, woda i lód”. Uważam, że jeszcze kiedyś sięgnę po inne utwory Majgull Axelsson. Zrobię to kiedyś. Dziś natomiast potrzebuję odtrutki na smutek i przygnębienie, sączące się z wykreowanego świata przedstawionego. Jestem pewna, że pomogłaby mi w tym jedna z wielu powieści Moniki Szwai. Obie pisarki były kiedyś dziennikarkami, obie umiejętnie podejmują ważne tematy z kręgu i rodzinnych, i społecznie ważnych spraw. Obie budują fikcję zaludnioną wieloma postaciami. Jednak Monika Szwaja ma niebagatelną zaletę – potrafi zaproponować czytelnikowi trochę satyry obyczajowej, trochę zniewalającej radości bijącej z którejś postaci – na przykład ze zwariowanej emerytki perukarki, trochę inspiracji do poznania jakiegoś nowego artysty – takiego jak na przykład przystojnego barytona Tedy Tahu Rhodes z Nowej Zelandii.
Wiesława Kozłowska
DKK Biblioteka Stare Miasto


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!