Spotkanie DKK Marzec
1 marca odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Starym Mieście. Tym razem omawialiśmy książkę „Czereśnie zawsze muszą być dwie” Magdaleny Witkiewicz. Główną bohaterką powieści jest Zofia Krasnopolska, której spotkanie ze starszą panią Stefanią, opieka nad nią i przyjaźń determinują jej całe przyszłe życie. Przeprowadzka na wieś wywołuje całą lawinę szczęśliwych przypadków i zbiegów okoliczności, które prowadzą do wyjaśnienia wielu trudnych spraw i odnalezienia przez Zosię swego miejsca na ziemi i szczęścia. Akcja opowieści rozgrywa się w dwóch wymiarach czasowych – w teraźniejszości i w przeszłości.
Lektura nie zachwyciła klubowiczek. Panie miały mieszane uczucia do tej książki. Powieść czytało się lekko i szybko. Historia o latach 30-tych opisująca Łódź z czasów jej największej prosperity była całkiem wciagająca, ale ta o latach współczesnych okazała się dość infantylna i schematyczna. Zbyt cukierkowa i przewidywalna (jak Harlequin). O wszystkim informuje narrator, kto jest tym dobrym, a kto złym oraz co się zaraz wydarzy. Również wątek, można powiedzieć paranormalny, też taki jakiś dziwny, może całkiem zbyteczny?
Podczas spotkania klubowiczki otrzymały bawełniane torby w barwach DKK przekazane przez WBPiCAK w Poznaniu.
Zapraszamy na kolejne spotkanie DKK, które odbędzie się 19 kwietnia. Tematem będzie książka „Kłamczuch” Jędrzeja Pasierskiego.
Dorota Wiatrowska
Recenzja:
Książka Magdaleny Witkiewicz „Czereśnie zawsze muszą być dwie” przypomniała mi, że książki można czytać lekko, szybko i z pewnością, że koniec będzie – mimo turbulencji – szczęśliwy. Jest to powieść o przyjaźni, miłości, o ludzkich problemach, gdzie teraźniejszość miesza się z przeszłością. Autorka podkreśla znaną nam prawdę, że przeszłość determinuje teraźniejszość i przyszłość.
Akcja książki toczy się w dwóch przestrzeniach czasowych.Teraźniejszość to życie Zosi, przeszłość to losy Anny. Te dwie bohaterki łączy postać Stefanii.
Autorka dobrze nakreśliła postać młodej dziewczyny Zosi, mieszkanki Gdańska. Zosia jako uczennica ma problemy z wejściem w świat rówieśników i znalezienia z nimi wspólnego języka. Jest osobą bardzo zdolną, więc nauka przychodzi jej łatwo, dodatkowo została wychowywana w domu inteligenckim, co wiąże się z dziedziczeniem bagażu kulturowego, bez konieczności nauki sensu stricto. Zdominowana przez rodziców w kwestii wyboru zawodu, miała zostać lekarzem aby kontynuować tradycję rodzinną. Dzięki pomocy Stefanii, emerytowanej nauczycielki, z którą złączył Zosię przypadek, dziewczyna uczy się odkrywać swoje uzdolnienia i wybiera architekturę zamiast medycyny. Wyniesione z domu rodzinnego podporządkowanie się innym, daje o sobie znać w relacjach z pierwsza miłością – Markiem. Zosia nie potrafi sygnalizować swoich potrzeb, zgadza się, często wbrew sobie, na propozycje Marka. Po wielu przeżyciach wybija się na niepodległość i uwalnia z toksycznej relacji. Przeprowadzka do odziedziczonej po Stefanii wilii w Rudzie Pabianickiej wiele zmienia w życiu dziewczyny. Daje jej poczucie samodzielności, a poznanie historii tego domostwa i ludzi z nim kiedyś związanych to bodziec do zbudowania własnego domu i założenia rodziny. Oczywiście pomaga w tym dojrzała relacja z Szymonem, drugą miłością Zosi, miłością zbudowaną na fundamentach przyjaźni. Zosia i Szymon kontynuując historię siedliska w Rudzie Pabianickiej odbudowują willę i sadzą dwie czereśnie. Autorka uzmysławia nam, że człowiek potrzebuje drugiego człowieka do pełni szczęścia, tak jak czereśnie, które, żeby wydać owoce, muszą rosnąć dwie blisko siebie.
W ciekawej historii związanej z willą w Rudzie Pabianickiej nie zaakceptowałam sposobu w jaki autorka potraktowała postać Karola. Miłość do Anny nie usprawiedliwia jego postępku, czyli podpalenia wilii i spowodowania śmierci Henryka – męża Anny. Autorka postać złego człowieka, pijaczyny potraktowała z wyrozumiałością, nie spotkała go żadna kara. To, że zmienił się jako człowiek, nie zmienia faktu, że powinien ponieść karę. Jego zbrodnia zrujnowała życie wielu osobom w tym i jego syna Andrzeja zakochanego w Stefanii – córce Anny.
Nawiązanie do historii Łodzi i jej okolic to wartość tej książki.
Nazwisko Witkiewicz znane w historii literatury zobowiązuje. Ciekawe, czy autorka ma wspólny rodowód „z tymi” Witkiewiczami, czyli ze Stanisławami - ojcem i synem?
Łucja Jaroszewska
Dorota Wiatrowska


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!